Małgorzata Stęgierska

Małgorzata jest pełną energii i chęci do życia osobą, która interesuje się wspinaczką górską i fotografią. Góry były jej drugim domem przez 20 lat. Niestety choroba uniemożliwiła spędzanie czasu w ulubionych górach, kiedy to lekarz zdiagnozował stwardnienie zanikowe boczne. Choroba zaczęła się w 2014 roku dokładnie po wypadku syna, który po wypadku był w śpiączce i lekarze nie dawali mu szans na przeżycie (a nawet jeśli przeżyje – nigdy nie będzie chodził).

„Nieprawda. Od samego początku w to nie wierzyłam. I miałam rację. 4 lata był na wózku i rok temu zaczął chodzić, w ogóle już nie używa wózka” – mówi Małgorzata. (Historię postawienia na nogi syna Małgorzaty można przeczytać tutaj.)

„W roku 2014 mowa zaczęła się robić niewyraźna, ale w natłoku problemów i obowiązków nawet tego nie zauważyłam. Jedynie syn po wybudzeniu się ze śpiączki zapytał dlaczego tak dziwnie mówię. Powolutku moja mowa zaczynała się robić coraz bardziej niewyraźna. 4 lata temu poszłam w końcu do lekarza, który bez żadnych badań stwierdził, że to stres i że to przejdzie. Po kilku miesiącach poszłam do innego lekarza, który wysłał mnie na badania. Diagnoza była dla mnie szokiem, lekarz chciał mnie umówić na stomię żołądkową, ponieważ wtedy dławiłam się jedzeniem. Powiedział też, że niedługo już będę się żywić za pomocą wprowadzania pokarmu prosto do żołądka. Nie zgodziłam się na to. Dostałam od razu “lek” który ma niby spowalniać rozwój choroby, ale jak poczytałam o skutkach ubocznych to wyrzuciłam, ponieważ niszczy całe wnętrzności, zaczynając od wątroby.”

Minęło 5 lat, a Małgorzata dalej żywi się w normalny sposób. Po wspomnianym „leku” zaczęła od razu szukać niekonwencjonalnych metod leczenia i tak trafiła na Akademię Medycyny Regeneracyjnej w Świebodzicach. Już po 2 tygodniach udało się przyjechać na miesięczną kurację, po której poczuła się dużo lepiej. Zanikło dławienie się pokarmem, całkowicie zniknęły skurcze w kończynach. W Akademii Małgorzata była 5 razy (4 razy po miesiącu, 1 raz 2 tygodnie). Po każdym pobycie Małgorzata czuła się bardzo dobrze, dolegliwości ustępowały.

Niestety z chorobą, jaką jest stwardnienie boczne zanikowe walka wymaga ogromnego wysiłku i środków. Potrzeba więcej kuracji w Akademii. Medycyna konwencjonalna i akademicka jednoznacznie nie jest brana pod uwagę przez Małgorzatę.

„5 lat temu lekarz powiedział że niedługo będę już jeździć na wózku i będę musiała używać respiratora. 5 lat minęło a ja dalej chodzę, jem sama, a nie przez rurkę, nie jest potrzebny mi żaden respirator.”

Niestety nawet po kilku kuracjach wciąż pozostaje niewyraźna mowa, osłabione ręce i nogi, przez co Małgorzata wolno chodzi i czasem nie może utrzymać równowagi przy próbie szybszego chodzenia.

Małgorzata nie wierzy w diagnozę. Wierzy, że przyczyną tych wszystkich wydarzeń jest długotrwały stres po wypadku syna. My też w to wierzymy, jak również w to, że dzięki naszej pomocy Małgorzata będzie w stanie całkowicie odzyskać sprawność fizyczną, by cieszyć się życiem i ponownie udać się w pełni sił w ukochane góry wraz ze swoim synem.

Wywiad z Małgorzatą, przeprowadzony w Akademii Medycyny Regeneracyjnej w roku 2016.

Pomóżmy Małgorzacie powrócić do pełnej sprawności fizycznej!

Darowizny prosimy kierować na numer rachunku bankowego w tytule wpisując „Darowizna dla Malgorzaty”:
Bank BGŻ BNP Paribas SA
64 1600 1462 1833 7146 4000 0001

Kwota potrzebna do opłacenia kuracji: 25 000 złotych.
Kwota pozostała do zebrania: 25 000 złotych.